Jak zarżnąć ducha olimpijskiego

No tak, Igrzyska zakończone, cały świat zachwycony organizacją (dyskretnie pomijając inne kwestie) i olbrzymimi widowiskami, jaki otworzyły i zamknęły tegoroczną Olimpiadę. Teraz pora na Londyn. I tu zaczęło zgrzytać.

Pomijam już czerwony autobus w Pekinie i występ Leony Lewis z Jimim Pagem (czemu nie Amy Winehouse z Petem Doherty?), koszmarny układ choreograficzny, kompletnie niczego nie mówiący i próbę zamordowania przypadkowego chińskiego wolontariusza piłką kopniętą przez Davida Beckhama.

Pomijam też ‘piknik’ olimpijski (bo tak to wyglądało) pod Pałacem Buckingham, transmitowany na żywo bezpośrednio po zakończeniu Igrzysk. Zwieńczeniem pikniku był występ wokalistki M People, Heather Small, którą się zazwyczaj odgrzewa w ważnych dla Brytyjczyków momentach. Nie wiedziałem, że M People nadal są cool.

Ale największą wpadką wczorajszego dnia był film pokazywany w London House w Pekinie, podczas ekskluzywnego wieczoru z udziałem premiera Gordona Browna, innych przedstawicieli rządu, burmistrza Londynu Borisa Johnsona, Davida Beckhama, przedstawicieli komitetu organizacyjnego Igrzysk w Londynie w 2012 roku i wielu innych ‘ważnych’ osób.

Podczas wieczoru pokazywany był 6-minutowy film reklamujący Wielką Brytanię, złożony do kupy przez Visit London, organizację mającą promować Londyn. Film ten rzekomo był pokazywany wcześniej podczas innych imprez  organizowanych przez Visit London. Tym bardziej dziwny jest fakt, iż nikt nie zauważył wcześniej iż w montażu wykorzystano bardzo kontrowersyjny portret Myry Hindley, która w latach 60. wraz ze swoim partnerem, Ianem Bradym, porwała, wykorzystała seksualnie, torturowała, a następnie zamordowała pięcioro dzieci w hrabstwie Yorkshire.

OK, portret pojawił się przez kilka sekund, ale sam film pokazywany był wielokrotnie podczas pekińskiego spotkania.

Sam portret był swego czasu równie szokujący, co postać samej Hindley - w 1997 roku został po raz pierwszy publicznie pokazany na wystawie Sensation w Royal Academy. Namalowany został poprzez wielokrotne naniesienie odcisków rączek dzieci na płótno. Od razu stał się mocno kontrowersyjny, wkrótce został zniszczony przez przeciwników wystawy i doprowadził do odejścia z Royal Academy kilku pracowników.

Czy naprawdę u nikogo nie odezwał się alarm ZANIM wysłano ten film do Pekinu? Czy Myra Hindley - czy jej portret - to w istocie jedyny symbol kulturalny Londynu? Czy dopiero burmistrz i premier muszą wyrazić swe oburzenie, żeby ktokolwiek się zorientował, że jest nieco więcej bardziej aktualnych dzieł lepiej symbolizujących Londyn, niż kontrowersyjny portret seryjnego mordercy?

Mam tylko nadzieję, że to tylko potknięcie, a nie przedsmak organizacyjnego chaosu. W przeciwnym wypadku latem 2012 roku będę się musiał gdzieś tymczasowo przeflancować. Może do Pekinu.

Zdjęcie: za pośrednictwem bloga Skull Cull

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Dodaj komentarz

Twój email nidgy nie jest publikowany lub wykorzystywany do celów komercyjnych. Pola wymagane oznaczone są gwiazdką *

*
*