Oglądałeś kiedykolwiek jakikolwiek klip na YouTube? Tak? Przedstawiam zatem nowego właściciela części Twoich danych osobowych, koncern Viacom.
Zgodnie bowiem z nakazem sądu federalnego w USA, Google, właściciel YouTube, musi przekazać Viacomowi nazwy (loginy) wszystkich użytkowników serwisu, którzy oglądali klipy – czy to na stronie YouTube, czy na innych stronach, gdzie były one umieszczane – wraz z ich adresami IP, oraz danymi o samych klipach.
Viacom ma przegrzebać te dwanaście terabajtów danych, by stwierdzić - w ramach procesu o miliard dolarów odszkodowania, jaki wytoczył YouTube - jaka była skala łamania praw autorskich w odniesieniu do klipów Viacomu (właściciela m.in. MTV i Paramount). Sam Viacom zidentyfikował rzekomo ponad 160 tysięcy klipów do których rości sobie prawa.
Niewielkim pocieszeniem dla Ciebie i Mnie jest fakt, iż sąd nie zgodził się na wydanie Viacomowi kodu źródłowego YouTube.
Co będzie się działo z naszymi danymi w czasie gdy Viacom będzie je przeczesywał? Google chce je zanonimozować, ale tak czy inaczej to nie zdaje się uspokajać krytyków decyzji sądu, których zdaniem dane te nie są bezpieczne. (Tu warto przypomnieć, że wbrew pozorom adres IP może być wykorzystywany do identyfikacji indywidualnych osób, o czym nie tak dawno przekonał się AOL.)
Nie sądzę, by YouTube na tym przynajmniej etapie ucierpiał. Może zanotuje kolejny spadek liczby odwiedzających. Ale najciekawsze dopiero przed nami – do czego dogrzebie się Viacom i jaki to będzie to miało wpyw na przyszłość YouTube i wszelkich innych tego typu serwisów?
Czy zamierzacie porzucić YouTube? Ja nie.







Jeden komentarz
Zwłaszcza jesli ktoś ma net ze stałym nr IP. idziesz jak sznurku. Proponuję np. Whois-IP. brakuje tylko zdjęcia i nazwiska. ale to obecnie nie problem.
gorzej jesli IP jest przydzielane dynamicznie. ale sam kiedyś zlokalizowałem się z ciekawości z dokładnością do osiedla.
ale tak naprawdę to ciekawy problem prawny. Nr IP staje się kolejną dana osobową, jak imię, nazwisko, PESEL, grupa krwi, wygląd itp., która powinna byc chroniona. niestety nie chroni jej prawo krajowe. i nic na to nie poradzimy.
signum temporis?
a wszystko to jest precyzyjnie przeliczalne na pieniądze. to gdzie wchodzimy, co oglądamy. samo myslenie o tym jest nieprzyjemne.