Dawno z taką niecierpliwością nie czekałem na kinową premierę. Wall-E to będzie najlepszy film, jaki w tym roku zobaczycie, ba, być może najlepszy film jaki kiedykolwiek widzieliście (pamiętajcie, czytaliście o tym TUTAJ jako pierwsi, ok?).
Ameryka już się zachwyca (najbardziej wymagający krytycy amerykańscy pieją z zachwytu), Wielka Brytania powoli zaczyna obrastać plakatami, zajawkami i reklamami z robotem (Wall-E), który po siedmiuset latach samotnego czyszczenia naszej planety ze złomu i paprochów… odkrywa miłość.
Rzekomo jest w Wall-E więcej i głębiej ale o tym, jak już zobaczę. Narazie zajawka:
No i Wall-E z odkurzaczem:







3 Komentarze
Wybieram się. widziałem zajawki w kinie. mam nadzieję, że nie jest przegadany. napiszę ci.
z drugiej strony zacierają się granice co jest filmem dla dzieci, a co dla dorosłych (np. bee movie - teksty tam nie są dla dzieci, w polskim tłumaczeniu np. “ciule z ula” i wytłumacz nieślązakowi że to nie wulgaryzm). ciekawe zjawisko. ale ma swoje złe strony. producenci robią te film według tego samego klucza - śmieszno smutna opowieść dla dzieci, z odniesieniami do rzeczywistego życia dla dorosłych. już to jest męczące, a najgorsze chyba dopiero przed nami.
Film jest słaby na maxa. Polecany tylko dla tych którzy uwielbiają grafikę komputerową w najlepszym wydaniu. To nawet dla dzieci nie nadaję się : )
“Film jest slaby na maksa” Czy możesz to uzasadnic? Dla mnie to był wspaniały film - może nie najlepszy jaki kiedykolwiek widziałem, czy zobaczę - ale był i śmieszny i tragiczny jednocześnie; doskonale opisywał ludzkie emocje i - tak - pod względem technicznym był przełomowy. Ale to mogą docenić nie tylko ci, którzy “uwielbiają grafikę komputerową”.