Tygodnie całe minęły od czasu mojego ostatniego postu. Nie wiem za bardzo dlaczego tak się stało, ale zabrakło mi czasu na COKOLWIEK poza pracą. No zdurniałem. Tysiące rzeczy mi umknęło, dziesiątki jakichś notek o czym mam napisać w blogu przepadło lub się zestarzało, bo wychodzę z domu bladym świtem, wracam późnym wieczorem i …. tyle.
Nawet rocznicę założenia bloga przegapiłem.
Ale potem zorientowałem się, że blogi, które czytam przez Netvibes też jakoś zwolniły – ludzie, którzy jeszcze do niedawna pisywali jak nie codziennie to przynajmniej regularnie teraz też wrzucają coś raz na jakiś czas, okraszają swe wpisy przeprosinami, że brak czasu, że praca, że to, że tamto.
Więc jakoś raźniej mi się zrobiło. Sam nie jestem…







Jeden komentarz
Czwarty raz czytam ten wpis i w końcu nie wytrzymałem.

Jak to do lenistwa można dorobić globalną ideologię.
Zawiąż ruch na rzecz zwolnienia pędu życia. heh.
Widzisz, a do mnie masz pretensje że głupiego maila nie mam kiedy napisać.