Czy można spędzić tydzień bez telewizora, komputera, laptopa i czegokolwiek innego, co posiada ekran? Próbował się tego dowiedzieć The Times - o rezultatach można przeczytać tutaj. Ja wiem jedno - pół dnia bez ekrany powoduje u mnie nerwowość, wiec cały tydzień równoznaczny byłby z samobójstwem. Pora się leczyć?
-
Ostatnie wpisy
Komentarze
- metal roofing new york: you have an ideal blog right here! would you like to make some invite posts on my weblog?
- data recovery boston: Nice post. I learn something more challenging on different blogs everyday. Thanks for sharing.
- paving contractors lancaster: Thanks for the great info.
- lancaster auto body: Oh my goodness! an amazing article. Thank you!
- miveinons: I would like to thank You for being the member of this forum. Please allow me to have the opportunity to...
- LifsesopZep: ciaza
- majka: To nie jest Victoria..;P
- konferansjer cena: I told her of my youraa and pungent and asked for her help.
Archiwa
- marzec 2009
- styczeń 2009
- październik 2008
- wrzesień 2008
- sierpień 2008
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- styczeń 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- sierpień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- luty 2007
- styczeń 2007
- grudzień 2006
- listopad 2006
- październik 2006
- wrzesień 2006
- sierpień 2006
- lipiec 2006
- czerwiec 2006
- maj 2006
- kwiecień 2006







2 Komentarze
Byłem tuż przed wyborami prezydenckimi u mojego brata, który mieszka od dziecka we Francji. Telewizor oddał swojej teściowej, a sam z żoną oglądają na komputerze dzięki usłudze operatora internetu (Broadband, TV, telefon w tym darmowe rozmowy na telefony stacjonarne do wiekszosci krajów europejskich i USA i to wszystko za 35 Euro). Podczas naszego pobytu właściwie ani razu nie uruchomił (kompu)telewizora. Pytam go:
- nie oglądacie zupełnie telewizji?
- oglądamy, ale od tygodnia mamy serdecznie dość, bo w czasie kampanii wyborczej cały czas gadają o polityce. Więc postanowiliśmy odpocząć.
Nie zauwazyłem u niego jakiś oznak zdenerwowania. Wrećz przeciwnie. Raz tylko rozmawialiśmy o nadchodzących wyborach i to krótko.
Znaczy, że można i kto wie czy nie jest to lepsze niż epatowanie się i denerwowanie wypowiedziami tych gł… tfu, polityków.
Święte słowa. Ja potrafię się wyłączyć tylko na urlopie, co mi sie od dawna nie zdarzyło. Ale wtedy wyłączam się totalnie. Na szczęście wypowiedzi głupków mnie mało dotyczą, bo tutejsi glupkowie nieco bardziej strawni (choć oczywiście tez ich nie brak).
W przyszłym tygodniu wyłączam się na kilka dni. Promise.