Jak informuje BlogFM, TVP ocenzurowała jeden z odcinków Little Britain, w którym pastor przedstawia swego kochanka.
Pomijam już wątpliwą przyjemność oglądania tych skeczów z drętwym lektorem, dzięki któremu 90 procent humoru praktycznie zostaje wymiecione bezpowrotnie. Teraz jeszcze do tego okazuje się, że TVP nie jest w stanie poradzić sobie z satyrą.
Po co zatem kupować coś takiego? Nie lepiej już zostać przy Benny Hillu i do usranej śmierci pokazywać jak z lubieżnym uśmieszkiem obłapia półnagie girlaski? To akurat jakoś nikomu nie przeszkadzało i pewnie nadal śmieszy tego samego palanta, który postanowił, że ksiądz-gej to się nie nadaje do telewizora. To, że skecz bez ostatnich kilkunastu sekund nie ma absolutnie żadnego sensu ani puenty, to już palantowi nie sprawia różnicy. Zresztą lektor i tak zagada, wiec nie będzie niczego słychać.
Nie pluję zazwyczaj żółcią na swym blogu, ale jakoś jak czytam w ostatnich dniach o tej galopującej obyczajowej paranoi to nie chce mi się już niczego owijać w bawełnę.
Dla ‘poszkodowanych’ klip w całości:
I po cenzurze:







Jeden komentarz
Czy mi się zdaje, czy sam się ocenzurowałeś, zmieniając słowo w tym poście?
Misiu. martwię się o cię.
Ale z tą sceną to jazda.
Czego się jednak spodziewać po telewizji, która pozwala rozmawiać Pośpieszalskiemu.