„Aktorka wyrzucona z Big Brothera za rasizm” – taki nagłówek znalazł się na stronie internetowej Wyborczej. Trzy przekłamania w jednym krótkim zdaniu. Nie mówiąc już o samym artykule, w którym aż roi się od przekłamań i przekręceń.
Jeżeli już się chce informować o sprawie – a tym bardziej umieszczać tę informację na pierwszej stronie, sugerując w ten sposób, że jest to coś ważnego – to należałoby chyba postarać się o odrobinę rzetelnego dziennikarstwa.
O całej sprawie pisałem w poprzednim wpisie, więc teraz jedynie ograniczę się do sprostowania kilku rzeczy z artykułu Wyborczej.
Po pierwsze, Jade Goody, która wieczorem opuściła program nie jest aktorką i nawet pisanie, że to „mało znana brytyjska aktorka” nie zmieni tego faktu.
Po drugie, zarówno określenie „wyrzucona” jak i wyssane z palca zdanie
„W rezultacie dyrekcja stacji zdecydowała się usunąć Goody z programu, mimo, iż ta starała się wszelkimi sposobami zatrzeć złe wrażenie i zapewniała, że “nie jest rasistką””
jest błędne. O usunięciu Goody zadecydowali widzowie (82% oddanych głosów), a nominowana do „wyrzucenia” została przez współmieszkańców domu Wielkiego Brata.
Po trzecie, 38 tysięcy skarg na program nie trafiło do Channel 4. Część z nich tak, ale znakomita większość do tutejszego odpowiednika KRRiTV.
Po czwarte, na razie mówi się o rzekomym rasizmie – czemu sama Jade zaprzecza – a sprawa dopiero będzie badana przez policję i Channel 4.
Nie wiem, dlaczego Wyborcza wychodzi z założenia, że skoro pisze o jakimś programie gdzieś zagranicą, to może swym czytelnikom wciskać bzdury. Skoro nie jest to tak istotny temat, po co umieszczać to na pierwszej stronie? Ale widać, że skoro się tam znalazł, to pewnie jest istotny – wówczas wypadałoby postarać się o odrobinę rzetelności.









2 Komentarze
Skoro innym wytykasz bledy, to sam badz precyzyjny. Bo Wyborcza nic na ten temat nie pisala - zrobil to portal gazeta.pl
Po drugie nie wiem czy zauwazyles ale znajduja sie tam trzy literki - PAP. I ta sama informacja byla np. w Interii.
Brawo. Tak, przyznaje, powinienem byc bardziej prezcyzyjny w wytykaniu bledow, oczywiscie bylo na portalu Gazeta.pl, choc Wyborcza i Gazeta.pl czesto drukuja identyczne teksty.
A co do PAP, to moze sprawa jest o wiele bardziej powazna - ile innych, rownie niezgrabnie napisanych czy przetlumaczonych wiadomosci PAPowskich podaja codziennie media? Czy kontrola jakosci nie powinna wlasnie przede wszystkim tam miec miejsca?