Klon klonu?

Zupełnie przez przypadek włączyłem dziś telewizor i na do niedawna umierającym kanale ITV zobaczyłem program Fortune.

„Klon klonu” - pomyślałem i z cynicznym uśmieszkiem samozadowolenia przygotowałem się do oglądania kolejnej – jak mi się wydawało - wersji programów z cyklu „Dragon’s Den” (gdzie początkujący biznesmeni sprzedają swe pomysły multimilionerom, a ci – w zależności od tego, czy pomysł jest dobry, czy nie – albo inwestują, albo rezygnują).

Jako, że to ITV, to należało się spodziewać czegoś z nutką raczej populistyczną, ale to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

W skrócie: pięć znanych osobistości świata biznesu ma w sumie do rozdania milion funtów. Choć nie tylko na rozruch nowego biznesu, oj nie. Po kilku minutach programu okazało się, że o pieniądze praktycznie ubiegać się może każdy i na jakikolwiek cel, byle tylko przekonał co najmniej trzy z tych pięciu osób co do swych intencji.

Byli więc magicy, którzy potrzebowali 40 tysięcy funtów na nową sztuczkę (nie dostali, ale też byli słabi). Były dwie nauczycielki, które jeżdżą po szkołach przekonując dzieci, że nauki ścisłe to przyszłość (potrzebowały kasy, by dotrzeć do najbiedniejszych szkół, ale nie dostały). Była 14-letnia dziewczyna, która jest rekordzistką Wielkiej Brytanii w sprincie na 100 metrów w swej kategorii wiekowej, a która chce za wszelka cenę wystartować w Igrzyskach w 2012 roku (potrzebowała 30 tysięcy, dostała je, popłakała się, ale była naprawdę zdeterminowana). Byli przedstawiciele parafii z zabytkowymi freskami, która przyciąga tysiące turystów, a która nie ma porządnej ubikacji – zebrali już ponad sto tysięcy na wybudowanie wychodka, potrzebowali kolejnych 20 na jego dokończenie. Dostali. Była matka ciężko chorej dziewczyny, dostała czego chciała.

I tak dalej. Oglądałem ten program w zafascynowaniu. Nie wiem do końca sam, dlaczego. Czy w istocie musimy polegać na zdesperowanych ludziach w celu zapewnienia nam rozrywki w prime-timie? A może tak zawsze było, tylko inna formuła tego programu sprawia, że jest to bardziej zauważalne? Może Big Brother, Rozmowy w Toku czy Jerry Springer Show to też desperacja pokazana ku uciesze mas tylko w inny sposób? Sam nie wiem? A co Wy o tym sądzicie?

Cokolwiek by o tym nie myśleć, tylko chyba w brytyjskiej telewizji można zobaczyć ekscentrycznego komika z sikającym psem, który cieszy się, gdy nie dostaje pieniędzy o które prosił, czy proboszcza, skaczącego po studiu ze szczotką klozetową z radości, że będzie mógł dokończyć budowę klozetu. Jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić.

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Dodaj komentarz

Twój email nidgy nie jest publikowany lub wykorzystywany do celów komercyjnych. Pola wymagane oznaczone są gwiazdką *

*
*