Zrzutka na korespondenta

Znowu historia się powtarza, choć nie pisałem dziś o udaremnionych zamachach, bo wszyscy dookoła pisali i szaleli. Sam Londyn zaś dziś jakiś w miarę spokojny. W odróżnieniu od polskich mediów. Sądząc po ilości odebranych telefonów, niewiele polskich mediów – poza paroma wyjątkami - ma w stolicy Wielkiej Brytanii jakiegokolwiek stałego korespondenta, co mnie mocno dziwi. Czy rzeczywiście ze wszystkich stolic europejskich Londyn jest najmniej ważny? Co sprawia, że wszyscy mają kogoś w Rzymie, w Paryżu, w Brukseli, w Berlinie, w Sofii nawet – ale nie w Londynie? I – co mnie dziś kilkakrotnie powaliło z nóg - dlaczego wszystkim się wydaje, że waga wydarzeń może rzekomo sprawiać, iż kwestia wynagrodzenia za pracę staje się tematem trzeciorzędnym? Każdy dziennikarz może oczywiście tworzyć wiele rzeczy z czysto altruistycznych powodów, kierując się powołaniem, czy chęcią odkrycia prawdy, podania jak najrzetelniejszych informacji itp., jednak dlaczego miałby być dostępny dla każdego na każde zawołanie? Za darmo?? Przyznam się, że dziś odebrałem wiele telefonów, a z godziny na godzinę wymagania rosły. ‘Chcę tego i tego na tą godzinę’ ‘Chcę rozmowy z takim a takim o tej i o tej. I najlepiej jakby już, na wczoraj i za darmo’. To dziś słyszałem – nie dosłownie rzecz jasna, ale mniej więcej. I to od ludzi, z którymi nie mam nic wspólnego i którzy nigdy nie dzwonią, nie dzwonili i – po dzisiejszych rozmowach – pewnie już nie zadzwonią. Dlatego warto byłoby, żeby duże media polskie może w istocie zaczęły myśleć o kasie. Nie dla mnie. Dla kogoś, kto byłby ich stałym korespondentem w Londynie, tak jak inni w Sofii, Paryżu, czy Waszyngtonie. Dla kogoś, kto – przy obecnej światowej sytuacji politycznej, w której Wielka Brytania odgrywa jeżeli nie wiodącą, to na pewno znaczącą rolę – siedziałby w tym Londynie opłacany przez swoją macierzystą stację, gazetę, czy jakiekolwiek inne medium i mógłby bez żadnych ograniczeń relacjonować na bieżąco co się dzieje. Już rok temu w czasie zamachów w Londynie pracując jeszcze w BBC widziałem, jak bezradne były (w większości) polskie media, pozbawione korespondenta w Londynie. Dziennikarze Sekcji Polskiej dwoili się i troili, by zaspokoić wszystkich. Rok później Sekcji nie ma, korespondentów z Polski nadal też nie. Takich dni jak dziś pewnie będzie więcej. Blair w najbliższych miesiącach może przekazać władzę Brownowi. Prasa brytyjska niemal co dzień pisze o Polakach w Wielkiej Brytanii. A kto ma o tym informować?

Technorati tags: dziennikarstwo, media
  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

2 Komentarze

  1. Krzysztof Urbanowicz
    Dodany 11 sierpień, 2006 7:41 | Link do komentarza

    Ciesze sie, ze Pan o tym pisze. To problem w wielu polskich gazetach, w przeciwienstwie do gazet francuskich, wloskich, lub amerykanskich, gdzie za prace nalezy sie wynagrodzenie.

    Brak regulacji prawnych w kwestii statusu freelancera doprowadza do smiesznych sytuacji, jak ta, ktora sie Panu przydarzyla.

  2. Dodany 13 sierpień, 2006 15:01 | Link do komentarza

    No tak najlepiej znaleźć jelenia, co odwali robotę i to za darmo. Za bardzo przyzwyczaili się do darmochy, zmiana nawyków musi troche potrwać.

Dodaj komentarz

Twój email nidgy nie jest publikowany lub wykorzystywany do celów komercyjnych. Pola wymagane oznaczone są gwiazdką *

*
*