A tak się czepiam….

Czyżby jakiś maturzysta odbywał praktyki w GW?

Technorati tags: wyborcza, internet
  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

3 Komentarze

  1. jotesz
    Dodany 24 sierpień, 2006 14:00 | Link do komentarza

    A cóż robi polski dziennikarz w Wielkiej Brytanii, oprócz tego, że obserwuje z bezpiecznej odległości polski kocioł z politycznym bigosem?

    Takie wpadki w prasie są żałosne, ale pewnie to efekt pozbycia się korekt i zawierzenia umiejętnościom często niedouczonych redaktorów.

    Sam miałem przed laty przygodę redakcyjną - choć jestem architektem to parę lat przepracowałem jako dziennikarz a precyzyjniej pisząc, jako redaktor. Zawsze duzo rysowałem i to pewnie mnie doprowadziło do prasy i stałem się redaktorem graficznym, choć okazało się, że głównie makietowałem teksty na strony, stąd konieczność ich skracania a więc redagowania. Był to koniec czcionki metalowej, linotypów, szczotek, choć się na to wszystko załapałem. Byłem więc świadkiem całej rewolucji informatycznej w prasie, DTP, składowi komputerowemu przyglądałem się zza ramion detepowców… Stop! Ale się rozpędziłem…

    Przed każdym dziennikarzem wyrósł komputer i siecią posyłało się artykuły do korekty ale bardzo szybko szefowie uznali, ze to za drogo i kazali każdemu dziennikarzowi być własnym korektorem. No i się zaczęło! I tak do dziś bywa.

    Może jednak najlepsze redakcje mają jeszcze jakieś czujki korektorskie?

  2. Dodany 24 sierpień, 2006 23:04 | Link do komentarza

    No tak, cos w tym jest. Choc musze zaznaczyc, ze brytyjskiej prasie, czy dziennikom internetowym tez sie zdarza, ja na blogu tez miewalem jakies byki…

    No ale tak, blog pisany w pospiechu to jednak NIE to samo, co mniej czy bardziej powazny dziennik ogolnokrajowy.

    Choc moj poprzedni pracodawca, BBC, uznawany za wzorzec czego sie da, w tym poprawnosci stylistycznej i dbalosci o fakty, trabil kiedys na stronie BBC News w duzym artykule o ’stolicy Wegier, Bukareszcie’….

    Zdarza sie kazdemu.

  3. Dodany 25 sierpień, 2006 8:56 | Link do komentarza

    Jotesz, jesli chodzi o krekte, to GW jest jedną z niewielu gazet w tym kraju, gdzie ona naprawde działa i jest…upierdliwa. Domyslam się skąd wziął sie taki błąd: po prostu ktoś zmieniał tytuł już na stronie…po korekcie. Niestety trafiło na dyslektyka, nieuka, zmeczonego praca etc. :-)
    To ze błędy się zdarzają to po prostu ludzkie. Że się zdarzają w tytułach - bo tak naprawde to jest powazna dyskwalifikacja - to tego nie rozumiem, ale wiem, ze zdarza się wszystkim.
    Kilka lat temu proces eliminacji błedów czyli korekta :-) w GW wygladała tak:
    1. Autor miał obowiązek dostarczyć tekst bez błędów
    2. tekst czytał redaktor i poprowiał błędy - jesli były.
    3. Tekst szedł do korekty (w formie pliku)
    4. Po korekcie, redaktor z łamaczem łamali kolumne.
    5. redaktor robił korekte na papierze
    6. kolumna na papierze szła do korekty
    7. nanoszono poprawki, eliminowano błędy - wydruk na “czysto”
    8. Redaktor przed ostatecznym zaakceptowaniem kolumny miał obowiązek jeszcze raz ją przejrzec.

    No i zdarzały się błedy :-)

    Ja generalnie nie robiłem błedów…dopóki nie zacząłem uzywać komputera. Teraz - ale właściwie tylko podczas pracy z komputerem zdarzają mi się błędy. Pisząc na papierze, prawie nigdy. Ciekawe, nie?

Dodaj komentarz

Twój email nidgy nie jest publikowany lub wykorzystywany do celów komercyjnych. Pola wymagane oznaczone są gwiazdką *

*
*