Czas na zmiany. Po latach siedzenia przed mikrofonem, cięcia taśmy, a potem obróbki cyfrowej, po latach narzekania, że rano mam głos, jak po olbrzymim kacu połączonym z zapaleniem krtani, po latach ‘gadania do sitka’ na okrągło – w nocy, święta i weekendy - przerzucam się na siedzenie przed klawiaturą bez mikrofonu. Niby w radiu człowiek też siedział przed klawiaturą, ale większość czasu jednak spędzał siedząc przed lub biegając z mikrofonem i słuchawkami na uszach.
Z pewnym niepokojem zatem mikrofon symbolicznie schowałem do szuflady i od teraz rozpoczynam prasowy etap mojej ‘kariery’. A że w Londynie szykuje się za kilka tygodni wojna na gazety, to tym bardziej jestem podekscytowany (przerażony??), że sam będę w niej aktywnie uczestniczył.
Niby prasa nie jest mi obca, ale po raz pierwszy nie wspiera jej już radio. Jednak łezki uronić nie mam zamiaru z tego powodu…..
Oby mi tylko czasu na bloga starczyło……







2 Komentarze
A może coś o tej spodziewanej wojnie na londyńskim rynku…
o tak, to moze byc bardzo ciekawe. Czekamy na wiecej!