The Guardian drukuje dziś obszerny artykuł o Polakach masowo wyjeżdżających do pracy w Wielkiej Brytanii.
Na pierwszej stronie gazety wydrukowano dużymi czerwonymi literami tytuł ‘Specjalny Polski G2’, odsyłający do codziennego magazynu Guardiana, G2. Tam z kolei artykuł o głównie młodych ludziach, wyjeżdżających do pracy na Wyspach. Autorzy zastanawiają się, kto chciałby wyjeżdżać ‘z tak pięknego miasta jak Wrocław’ i jednocześnie relacjonują, jak z tamtejszego dworca autobusowego codziennie wyjeżdża do Londynu i innych miast brytyjskich po kilka – czasami kilkanaście – autokarów pełnych ludzi. Do tego dochodzą także połączenia lotnicze, co – według autorów artykułu – może sprawiać, że z Wrocławia wyjeżdża codziennie około tysiąca osób. Ile wraca do domu, tego nie wiadomo. Oczywiście można kwestionować wyliczenia gazety, ale z drugiej strony, jak pisze The Guardian, dane szacunkowe są ekstremalnie rozbieżne. Z jednej strony są dane Home Office o ludziach, którzy do kwietnia tego roku zarejestrowali swe zatrudnienie w UK (niecałe 230.000), z drugiej są szacunki Polityki mówiące nawet o milionie Polaków w Wielkiej Brytanii. Wymowny jest cytat Krystyny Iglickiej z Centrum Studiów Międzynarodowych:
‘W mojej okolicy pod Warszawą zlikwidowano jakieś 25 firm. Zniknął chłopak, który dowoził pizzę. Mój fryzjer też. Ogrodnik, który zajmował się moim ogrodem pracuje teraz w Wielkiej Brytanii (…). Miejscowy warsztat samochodowy też został zamknięty. Wszyscy wyjechali do Wielkiej Brytanii lub Irlandii.’
The Guardian pokazuje, jak prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz, próbuje ściągnąć z powrotem do miasta tych, którzy z niego wyjechali. Jednocześnie rozmawia z kilkoma Polakami pracującymi w Wielkiej Brytanii i próbuje pokazać, że część młodych ludzi nie wyjeżdża jedynie dla pieniędzy, ale by doświadczyć życia w innej kulturze, w innym kraju europejskim. Z drugiej strony rozmawia z Polakami w Londynie, którzy nie mają na razie zamiaru wracać do kraju.
‘Po co miałbym wracać? Tu zarabiam czterokrotnie więcej niż we Wrocławiu, a życie jest jedynie dwukrotnie droższe.’
– mówi 34-letni Rafał Stańczak, który od roku jeździ w Wielkiej Brytanii vanem. Gazeta pisze, że najbardziej dramatyczna sytuacja jest wśród lekarzy. Od akcesji, zdaniem gazety, z Polski wyjechało 5000 lekarzy. Przy okazji porównuje zarobki anestezjologów, choć w trochę nierzetelny sposób – może przez niedopatrzenie, może dla zwiększenia dramatyzmu – porównuje płace miesięczne w Polsce z rocznymi na Wyspach. Anestezjolodzy w Polsce zarabiają 200 – 1600 funtów miesięcznie, a w Wielkiej Brytanii 45.000 do 110.000 funtów rocznie. Tak, czy inaczej, widać, że stawki są różne. Cały artykuł jest naprawdę obszerny, warto przeczytać i warto zobaczyć, co mają do powiedzenia ci, którzy w Polsce byli przedstawicielami handlowymi, lekarzami, czy agentami nieruchomości, a którzy w wielkiej Brytanii albo pracują fizycznie, albo – jak Agnieszka, anestezjolog – pracują w swoim zawodzie tylko za kilkunastokrotnie większą kasę. Pytanie: Czy istotnie ‘exodus’, o którym mowa w artykule to tak masowe zjawisko? Czy sami też tego doświadczyliście? A może myślicie o wyjeździe? A może już byliście, wróciliście i możecie sami coś na ten temat powiedzieć? Czekam na opinie.







8 Komentarze
Moze nie masowe, ale duze. Zalezy gdzie. U mnie fryzjer jeszcze dziala
Komentarz do uwagi zawartej w artykule w G2:
“I’d rather pay my taxes to the Windsor family than the Kaczynskis”
Proponowałbym, aby osoby z takimi poglądami zapakowały swoje Polskie paszporty do koperty i zostawiły je w konsulacie.
Proponuje również, aby osoba, która to powiedziała zrzekła się obywatelstwa polskiego, skoro tak bardzo nie odpowiada jej władza wybrana w demokratycznych wyborach.
A jak ktoś się nie wybrał na wybory to pyszczek w kubeł.
mir
uuuuułłłła.
ale się trafił “patriota”.
a wolność słowa i przekonań to puste frazesy, co? ech gościu …
a co do pytania. moim zdaniem to zjawisko zaczyna mieć charakter masowy, nie znam osoby, od której ktoś znajomy lub krewny nie pracowałby, lub nie wybierałby sie na wyspy do pracy.
cos w tym jest.
tylko, że to nas do nikąd nie doprowadzi. bo mlodzi, nie związani niczym z tym krajem, nigdy tu nie wrocą. zostaniemy starzejącym sie, biednym i głupim krajem, w którym najwięcej będa mieli do powiedzenia goście pokroju tego powyżej.
ech życie.
Moim zdaniem rzeczywiście mamy do czynienia z masowym zjawiskiem. Tylko nalezy się zastanowić, jak długo to będzie trwać.
W tej rzeszy uciekających wykształceni stanowią mniejszość. Najwięcej jest ludzi, którzy mogą wykonywać proste niskoplatne prace. Dochody z takich prac pozwalaja na baaardzo kiepskie zycie - mozna tak sie pomeczyc dwa, trzy lata ale nie cale zycie. Moim zdaniem wiekszosc wroci.
Oczywiscie pozostaje kwestia ludzi, ktorzy zarabiaja tam wystarczajaco duzo zeby normalnie zyc. Podejrzewam, ze takie osoby ani mysla wracac
Moim zdaniem rzeczywiście mamy do czynienia z masowym zjawiskiem. Tylko nalezy się zastanowić, jak długo to będzie trwać.
W tej rzeszy uciekających wykształceni stanowią mniejszość. Najwięcej jest ludzi, którzy mogą wykonywać proste niskoplatne prace. Dochody z takich prac pozwalaja na baaardzo kiepskie zycie - mozna tak sie pomeczyc dwa, trzy lata ale nie cale zycie. Moim zdaniem wiekszosc wroci.
Oczywiscie pozostaje kwestia ludzi, ktorzy zarabiaja tam wystarczajaco duzo zeby normalnie zyc. Podejrzewam, ze takie osoby ani mysla wracac
nie liczyłbym na to, że ci nisko opłacani, niewykształceni będą tak chętnie wracac. bo i do czego?
ciekawe gdzie lepiej klepac biedę? wrócą i co, przestaną sie nagle męczyć? właśnie na to bym nie liczył.
a z resztą, czas pokaże …
zdecydwanie zjawisko masowe.
mnie po raz pierwszy bezposrednio dotknelo w latach 90tych. wtedy wyjechala wiekszosc z moich znajomych i przyjaciol. bo nie widzieli tu zbyt duzych perspektyw dla siebie. i ‘tam’ juz zostali. nie planuja powrotu.
a teraz - wyjezdzaja nawet ci, ktorzy maja tu prace, ale np za zbyt niskie wynagrodzenie…
Wyglada na to, ze jednak masowe..Masa sposrod znajomych czy krewnych (;-D ) wyjechala..do UK, do USA, do Irlandii, Szwecji, Hiszpanii…Zreszta Ty, Michale, byles w awangardzie tej fali wyjazdowej, nieprawdaz? Podczas mojego ostatniego pobytu w Polsce odwiedzilam “stare smiecie”: znajomych z pracy: okazalo sie, ze okoliczne szpitale sa zupelnie wyplukane z personelu, a ci nieliczni, ktorzy zostali sa albo w wieku przedemerytalnym, albo w trakcie specjalizacji, czekaja tylko na papier swiadczacy o specjalizacji, bo praca za granica juz znaleziona i czeka na swiezych specjalistow, albo wlasnie pakuja walizki..s?dant är livet, jak mowia tubylcy…
Pozdrawiam ze Szwecji BTW…