Halo? Jest tu kto?

 

Stęskniło mi się za Wami.

thepolskiblog nadal ma się dobrze, ale ruch na UK:PL też nadal w miarę duży. Może powinienem wyciągnąć wnioski?

Ale w międzyczasie uruchomiłem bloga ze ścinkami. Wrzucam takie różne obrazki, linki i przemyślenia na temat mediów społecznościowych, jakby ktoś miał ochotę, zapraszam.

A co u Was?

 

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Szczęśliwego Nowego… i na razie!

Po wielu tygodniach milczenia postanowiłem się odezwać. W dwóch sprawach.

Po pierwsze, aby życzyć wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku, bez zbytnich zmartwień, straszenia recesją i z całą masą doskonałych rzeczy do odkrycia online i offline.

Po drugie, by poinformować, że doszedłem do wniosku, iż pora zawiesić bloga UK:PL. Zawiesić, nie zlikwidować. Dlaczego? Zacząłem go pisać, by informować o mediach i o Londynie w miarę regularnie. Wtedy jeszcze pracowałem w BBC i dla Polskiego Radia, niewiele było polskich blogerów w Londynie, tematy same się nasuwały. Ale od tego czasu mój zakres obowiązków się zmienił, a czas skurczył dramatycznie.

Dlatego coraz mniej regularnie pisywałem, czasami wspaniałe tematy przelatywały, co niezmiernie mnie frustrowało. W międzyczasie powstały inne blogi, które też zajmowały się podobną tematyką. A wiadomo jak to w necie, cały krajobraz zienia się co pięć minut. Zdałem sobie sprawę, że zrywy od czasu do czasu i nadrabianie zaległości na niewiele się zda, jeżeli blog nie jest pisywany regularnie. Do tego wdałem się w wielki eksperyment pod tytułem the POLSKI blog, który ma pokazać, jakie jest (i czy w ogóle jest) zainteresowanie polską kulturą, językiem i obyczajami wśród Brytyjczyków. Czas pokaże czy przetrwa.

Dlatego nie bez wahania i z dużym bólem po niemal trzech latach postanowiłem blog UK:PL ‘zaparkować’. Nie likwiduję go pewnie z powodów sentymentalnych, ale także dlatego, że nie wykluczam, iż powróci on może w innej formie, lub z innym celem. Poza tym, sądząc po wskazaniach licznika, wiele osób znajduje w moich archiwach jakieś interesujące rzeczy.

Dzięki za wszystkie komentarze, uwagi i za czytanie. Fajnie było. W 2009 roku chcę się koncentrować bardziej na fotografii, więc kto wie, może dzierza.co.uk zamieni się kiedyś w fotobloga?

Komentarze za jakiś czas zamknę w ramach walki ze spamerami, ale zawsze można napisać maila: ukpl [malpa] hotmail [kropka] com

To wszystkiego naj w 2009 i… do zobaczenia/usłyszenia/przeczytania!

 

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Stary dobry Londyn

W ramach Londyńskiego Festiwalu Filmowego zaprezentowano dziś kilkunastominutowy filmik, odgrzebany gdzieś w Australii, a ukazujący codzienne życie Londyńczyków w czasach edwardiańskich.

Nakręcony w 1904 roku filmik miał na celu pokazanie Australijczykom kilku scen z życia stolicy Imperium. Poniżej ponad minutowy fragment filmu. Może mi się tylko wydaje, ale w porównaniu z 1904 rokiem obecne korki i ścisk na ulicach w Londynie to pikuś.

Ale pewnie wiecie to lepiej ode mnie, drodzy krajanie, bo w końcu macie Londyńczyków

 

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Jak Książę Filip rozłożył Google

To cudowna historia. Królowa Elżbieta II wybrała się dziś wraz z Księciem Filipem do brytyjskiej centrali Google’a, położonej, tak się składa, kilkaset metrów od samego Pałacu Buckingham. Z tej okazji nawet Google zmienił dziś swe logo na brytyjskiej wersji wyszukiwarki

Wszystko szło dobrze, doskonale przygotowane przezentacje, jedna za drugą, Królowa byla zadowolona, znany z gaf Książę nawet się nie skompromitował. Elżbieta II nawet została poproszona o wrzucenie klipu na YouTube, co jej rzekomo nieźle poszło. Wszystko cacy. Aż do momentu, gdy Google zaprezentowało Google Earth.

Czego się nie robi dla tak szacownych gości. Trzeba im pokazać, gdzie mieszkają. No i oto mamy Pałac Buckingham z satelity, w całej swej krasie. Pieknie. Cudownie. I tu do gry włącza się 83-letni Książę Filip. Poprosił o pokazanie siedziby Google’a, tej samej, w której właśnie siedział.  Klik, klik, klik, obraz na Google Earth przesuwa się kilkaset metrów na południowy-zachód od Pałacu i… nic. Wszystko inne jest, tylko nie ma siedziby Google’a. Dlaczego?

"To zdjęcie było wykonane kiedy jeszcze budynku nie było" - tłumaczył jeden z dyrektorów Google.

Słodkie. Filip musiał być zadowolony, że choć raz ktoś inny zrobił siebie błazna.

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Londyńska dziesiątka: najlepsze panoramy miasta

Widok z Waterloo Bridge o wschodzie słońca

Pora na kolejną część nieregularnej serii ‘Londyńska dziesiątka’. Dziś coś dla tych, co do Londynu wybirają się z aparatem, choć szczerze mówiąc, poniższa lista może równie dobrze służyć jako przewodnik po dziesięcu najbardziej romantycznych miejscach ‘z widokiem’, a jak znam co poniektórych naszych ziomów, to także jako przewodnik, gdzie obalić flaszkę jak w pubie za drogo.

No, nieważne. Ważne, że jak ktoś już się znajdzie w jednym z poniższych miejsc, to powinien się porozglądać i - jak go wkurzają tłumy, hałas i ceny - pomyśleć, że Londyn to jednak świetne miasto. Kolejność na liście, jak zwykle, przypadkowa:

1. Alexandra Palace - nie tyle pałac, co hala wystawowa, która w XIX wieku stała się konkurencją dla Crystal Palace w południowym Londynie. Znana jako miejsce, z którego BBC zaczęło w latach 30. XX wieku nadawać regularne programy telewizyjne. Idealne miejsce do podziwiania szerokiej panoramy miasta z jednego z najbardziej na północ wysuniętych wzgórz Londynu.

2. Horniman Park - niewielki park pomiędzy dzielnicami Dulwich i Forest Hill w południowym Londynie, z niewielkim muzeum i zagrodą z gęsiami i kozami, dumnie nazywaną mini-zoo. W pogodny dzień to idealne miejsce na oglądanie z oddali centrum miasta i jego zachodnich oraz północno-zachodnich dzielnic, z tak charakterystycznymi budynkami, jak Battersea Power Station czy nowy Stadion Wembley.

3. Oxo Tower - niegdyś fabryka rosołków, od dłuższego czasu funkcjonująca jako budynek mieszkalny z kilkoma galeriami, sklepami i restauracją. I właśnie z balkonu tej restauracji można podziwiać Tamizę - od katedry św. Pawła na wschodzie, po Charing Cross na zachodzie. Po drugiej stronie budynku nie tak atrakcyjny, ale też niezły widok na południowy Londyn, zdominowany przez nadajnik w Crystal Palace (nie, to nie jest Wieża Eiffla).

4. London Eye - jedna z najmłodszych atrakcji turystycznych Londynu, wielkie koło młyńskie nad Tamizą w pobliżu Parlamentu i Big Bena. W dobry dzień widać praktycznie wszystko i wszędzie. Koło kręci się powoli, więc będzie czas na obfotografowanie wszystkiego, spoko. Bardziej wrażliwym polecam aviomarin.

5. Hampstead Heath - rozległe ‘zielone płuca’ północnego Londynu. Miejsce do puszczania latwcow, pływania w stawie, jazdy na rowerze i oglądania miasta. Widok nie tak dobry jak z okolic pobliskiego Alexandra Palace, ale mimo to niezły.

 

6. Richmond - tu można oglądać Londyn (i okolice) na dwa sposoby. Po spacerze nad Tamizą (polecam) należy się wdrapać na Richmond Hill i z jednej z ławeczek można podziwiać wijącą się rzekę i zielone pola hrabstwa Surrey. To czasami bardzo kojący widok. Z samego parku zaś można pooglądać miasto. Jak ktoś ma trochę czasu, to warto znaleźć Wzgórze Henryka VIII. Stojąc pomiędzy krzewami można stamtąd patrzeć na oddaloną o 16 kilometrów Katedrę św Pawła. Jest to ‘prawnie chroniony widok’, to znaczy na tej linii nie wolno zbudować żadnej konstrukcji, która przesłaniałaby katedrę.

7. Gipsy Hill - to praktycznie Crystal Palace, czyli najwyższy punkt południowego Londynu. Dobre widoki na londyńskie City, kompleks mieszkaniowo-kulturalny Barbican i katedrę św. Pawła.

8. The Trafalgar - mimo, że sam Trafalgar Sq znalazł się na mojej poprzedniej liście jako jedno z miejsc, których należy unikać, to jest taki mało znany bar na szczycie hotelu Trafalgar, z którego widok na sam plac jest całkiem niezły. Jak wam się znudzi, polecam kafejkę na ostatnim piętrze księgarni Waterstones na Piccaddilly.

9. Waterloo Bridge - dla mnie najbardziej romantyczny most Londynu. Kiedyś codziennie rano jeździłem rowerem do pracy i kiedy przejeżdżałem przez ten most, to sobie myślałem, że szczęściarz ze mnie. Po lewej Big Ben, Parlament, poranne pociągi przejeżdżające przez rzekę do stacji Charing Cross, na wprost białe budynki wzdłuż Strandu, w tym piękna bryła Hotelu Savoy, zaraz niedaleko Somerset House i BBC-owski Bush House, a daleko po prawej tętniące życiem City i - w oddali - szklane bryły wieżowców Canary Wharf. Polecam parę chwil na Waterloo Bridge tuż po zmroku, kiedy jeszcze nie jest całkiem ciemno, ale już wszystkie światła miasta migocą i kuszą. Ciary po plecach za każdym razem.

10. Greenwich Park - najlepszy widok ze szczytu, tuż koło obserwatorium i zerowego południka. Idealne miejsce dla miłośników nocnej fotografii - budynki Canary Wharf w nocy wyglądają imponująco.

Gdybym coś przegapił albo jeżeli macie pomysły na inne ‘Londyńskie dziesiątki’ - proszę o komentarz poniżej lub maila: ukpl [małpa] hotmail [kropka] com

 ZOBACZ TAKŻE:

Londyńska dziesiątka: pułapki na turystów
Hackney bardzo fotogeniczne
Spłonął Cutty Sark
Blogi (i nie tylko) o Londynie
Sahara nad Tamizą

Street Wars w Londynie
Numer czternaście proszę!

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Kryzys…. część druga

Przez ułamek sekundy myślałem, że to prawdziwa okładka i że The Economist też już postradał zmysły w obliczu galopującego kryzysu.

Choć z drugiej strony, gdyby w istocie była prawdziwa, trafniej obecnej paranoi nie mogłaby ująć.

 

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

800 książek w jeden dzień

Dziś tzw. Super Czwartek - dzień, w którym wydawcy zalewają rynek nowymi książkami z myślą o Świętach i w nadziei na zdobycie pierwszego miejsca na liście sprzedaży w Boże Narodzenie. Rzekomo ma to jakieś znaczenie.

Tylko dziś w księgarniach brytyjskich pojawiło się 800 nowych tytułów. OSIEMSET.

Wiadomo, że i tak najlepiej sprzedawać się będzie może 10-20 tytułów ("Boże Narodzenie Nigelli" czy "Ministerstwo Żywności" Jamie Olivera to gotowe hiciory, jak zwykle).

Tym bardziej zatem taka liczba tytułów wydanych w jednym tylko dniu wydaje mi się koszmarna i koszmarnie przesadzona.

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Kryzys, panie, kryzys!

 

Dwa tygodnie z hakiem mnie nie było, a tu już się świat wali - banki padają, ceny nieruchomości w dół, całej reszty w górę, ludzie wykupują złoto…

No tak, ale ten złoty wiek kredytu kiedyś się musiał skończyć, prawda? Według Hitwise, koniec czasów taniego, szybko dostępnego kredytu ma bezpośrednie przełożenie na to, co ludzie robią w sieci. Logiczne.

Ostatnie tygodnie września zdominowane były przez wydarzenia na Wall Street i ich wpływ na banki w Wielkiej Brytanii. Nic zatem dziwnego, że Brytyjczycy najczęściej szukali w sieci rzeczy właśnie z finansami i kryzysem związanych. Spośród dziesięciu najczęściej wyszukiwanych zwrotów, osiem dotyczyło giełdy, banków i pieniędzy.

Także serwisy związane z poszukiwaniem pracy przeżywają zwiększony ruch:

W obawie o utratę pracy wiele osób, przede wszystkim związanych z bankami inwestycyjnymi umieszcza swe CV na stronach takich serwisów, jak LinkedIn. Tylko w ostatnich dwóch tygodniach, jak podaje Guardian, liczba bankierów na LinkedIn zwiększyła się o 50%.

Dla mnie jednak najciekawsze jest to co pisze Hitwise o podejściu Brytyjczyków do kwestii etycznych - zdrowej (droższej) żywności, produktow Fairtrade (takich, za które producent, najczęściej z pozaeuropejskich krajów rozwijających się dostał uczciwą cenę), czy ochrony środowiska.

Okazuje się po raz nie wiadomo który, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Albo od możliwości karty kredytowej. Supermarkety od jakiegoś już czasu narzekają, że spada sprzedaż żywności ‘organicznej’, Hitwise potwierdził ten trend - choć spadek zainteresowania zdrową żywnością i Fairtrade nie jest na razie jeszcze dramatyczny. Dramatycznie za to wzrosło zainteresowanie terminem ‘wydajność’ - szczególnie w odniesieniu do energii:

No, tak, panie kryzys!

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Hackney bardzo fotogeniczne

 

Pamiętam, że jak ktoś kiedyś wspominał nazwę Hackney (to jedna z dzielnic wschodniego Londynu), to zazwyczaj jedynie w kontekście panującej tam przestępczości.

Od kilku już dobrych lat Hackney ma raczej opinię dzielnicy raczej cool. Że to niby artyści, coolowe mieszkania, muzyka, te sprawy.

Przechadzałem się niedawno po Hackney z aparatem, a że dawno nie chwaliłem się twórczością fotograficzną na blogu (bo też nie za bardzo było się czym chwalić), to pozwalam sobie wrzucić dziś parę zdjęć z Hackney i okolic Regent’s Canal.

Powyższa brama i poniższy telefon na dachu pochodzą z Vyner St, gdzie dominuje poprzemysłowy krajobraz, a większość starych magazynów to galerie. Niestety, wkrótce znikną, bo deweloperzy chcą tam zbudować mieszkania. Nic nie dziwi.

Aha, proszę się nie dać zmylić - takiej pogody aktualnie w Londynie nie ma. Są za to ulewne deszcze. Zdjęcia zrobiłem w miniony weekend, kiedy jeszcze mieliśmy nadzieję, że lato jednak zostanie na chwilę….

 

Zobacz także:

Londyńska dziesiątka - Dziesięć miejsc, których lepiej unikać

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis

Blog Day 2008

Blog Day 2008

To dziś. Blogerzy wszyscy krajów łączcie się, innymi słowy. Niejaki Nir Ofir dał początek Blog Day w 2005 roku. Zdał sobie sprawę, że blogerzy niewiele innych blogów czytają, i że warto co roku dzielić się swoimi ulubionymi blogami z innymi. Ok, można się sprzeczać, że od tego jest blogroll na blogu i del.icio.us, że każdy co chwilę w swoich blogach do czegoś tam linkuje i tym samym coś poleca, ale może taki Blog Day to okazja do prezentacji czegoś, o czym na codzień byśmy nie pisali. Możę.

Tak czy inaczej, oto moja piątka (sorry, jeżeli złamałem trochę zasady Blog Day i nie powiadomiłem poniższych blogerów, ze będę dziś do nich linkował, ale wydawało mi się to nieco śmieszne):

Mashable.com - nie tylko doskonały blog o wszelkich sprawach związanych z social networking, czy szeroko pojmowanym Web 2.0, ale także przykład blogera (pete Cashmore), który w doskonały sposób wykorzystuje wszystkie te rzeczy, o których pisze i przy okazji buduje dosyć dużą społeczność (i biznes) wokół nich.

Lege Artis - czyli tajniki prawa dla każdego. Olgierd Rudak robi naprawdę dobrą robotę.

Autyzm. Dziennik Ojca - tytuł mówi wszystko. Jeżeli ktoś dobrze wykorzystuje swój czas i możliwości internetu dla edukacji w ważnych kwestiach, to na pewno dobrze robi to Rafał.

Going Underground - jeżeli ktoś mieszka w Londynie i na codzień korzysta z metra - i postrzega je nie tylko jako środek transportu, ale także jako olbrzymie laboratorium społeczne i kulturalne - to musi koniecznie zapoznać się z tym blogiem.

Fail blog - zupełnie absurdalny pomysł zbierania zupełnie absurdalnych zdjęć rzeczy, które okazały się katastrofą. Idelne miejsce na zmarnowanie pięciu minut dziennie.

I zupełnie po kumotersku, przemycę jeszcze swój nowy projekt, The Polski Blog.

Technorati tag: Blog Day

  • Wykop
  • Gwar
  • Google
  • del.icio.us
  • Facebook
  • TwitThis